środa, 4 kwietnia 2018

Pretty Happy

Witajcie.
Dzisiaj nie będzie jakoś pozytywnie. Opowiem wam o książce, na której się zawiodłam, zawiodłam i to bardzo! Miałam nadzieję na pięknie wydaną motywacyjną książkę dla kobiet. Tylko dlatego zgodziłam się na jej zrecenzowanie. Niestety dostałam pięknie wydany bełkot.

Tytuł: Pretty Happy. Przepis na pokochanie siebie
Tytuł oryginalny: Pretty Happy. Healthy Ways to Love Your Body
Autor: Kate Hudson
Liczba stron: 255
Rok wydania: 2018
Oprawa: twarda
Wydawnictwo Kobiece
Może zacznijmy od tego kim jest Kate Hudson, aktorka urodzona w 1979 roku. Zaglądając na Filmweb dowiedziałam się, że widziałam tylko jeden film, w którym grała. Zauważyłam, że zazwyczaj gra w komediach romantycznych, może to przez swój uroczy wygląd? W każdym razie jak się nie znam, nie wiem co o tym decyduje. 

Pretty Happy zapewnia nas, że jest "wspaniałym poradnikiem, który pozwoli Ci pokochać siebie". Czy aby na pewno? Czekałam na książkę z niecierpliwością, jak już do mnie przyszła i zobaczyłam jak została wydana byłam podekscytowana! Potem ją otworzyłam... Przy okazji, tutaj nie rozwodzę się nad okładką bo jest dokładnie taka sama.

Pomijając przydługi wstęp, to w tej książce jest ogromna ilość niepotrzebnych zdjęć! Czasami ma się wrażenie, że w ręku trzymamy album na zdjęcia nie książkę. Czy kobieta, która szuka motywacji do samoakceptacji widząc milion zdjęć pięknej i uśmiechniętej kobiety będzie zmotywowana, czy wręcz odwrotnie? To już zostawię wam do oceny, wiem jak na mnie kilka lat temu by zadziałały.

Zacznę od mojego największego zawodu, tekst opatrzony taką ilością zdjęć budzi we mnie tylko emocje z cyklu "ale to już było", nie spodziewałam się niczego odkrywczego, ale jakoś tak w tym przypadku jestem zawiedziona, dużo bardziej podobała mi się książka "współczesna bogini", którą również dla was recenzowałam, i która również została wydana przez Wydawnictwo Kobiece. Jedyną prawdziwą różnicą między tymi dwiema pozycjami to ilość zdjęć.. i sposób napisania jej. O wiele bardziej polubiłam Roxanę, jako kobietę odmienioną niż Kate.. przepraszam. 

W "Pretty Happy" oprócz wspomnianych zdjęć i tekstu w stylu powtórka z rozrywki znajdziemy pola "twój zeszyt myśli" i jest to bardzo fajna sprawa, jeżeli ktoś lubi pisać po książce, jeżeli nie? To kupcie sobie zeszyt na myśli! Znajdziemy je (te pola) w różnych miejscach w książce, z różnymi pytaniami nad którymi możemy się zastanowić. Oprócz tych pól do wypisania są również po prostu zadawane pytania do Ciebie (kobiety-czytelnika), nie są one do analizowania, a raczej takie proste na zasadzie "co, gdzie, jak", później nad nimi pomyślimy. Problem w tym.. że to też się odwołuje do wspomnianego zeszytu myśli, tylko jest inaczej ubrane graficznie. Troszkę nie jest to spójne, ale cóż, może taki był zamysł autorki. W zeszycie myśli znajdziemy również zadania typu przepis. Nie łatwiej było poprosić czytelniczkę, żeby stanęła przed lustrem i patrząc sobie w oczy powtórzyła te zdania? Może zasugerować niech robi to codziennie? Bo co z tego, że 3x napisze, że chce być szczęśliwa?

Kolejnym ogromnym minusem w książce są testy! Może nie same w sobie, ale to jak źle są sformułowane! Tutaj nie znalazłam żadnego testu, który byłby prawidłowo sporządzony. W każdym pytaniu albo brakuje odpowiedzi, albo są tak sformułowane, że zastanawiasz się gdzie zgubiłaś inne pytanie... niektóre w ogóle nie zakładają, że robisz coś właściwie... przykładowo pytanie o to "jaki masz apetyt" i trzy możliwe odpowiedzi: nieregularny; gwałtowny, jeśli jestem głodna, to muszę coś zjeść; bez problemu mogę opuszczać posiłki. Jak dla mnie gwałtowny apetyt jak i ten drugi, są tymi nieregularnymi, więc... Co jeżeli czytelniczka jest głodna co 4h z zegarkiem w ręku? Wiecie o co mi chodzi? Jest bardzo dużo takich pytań... 

W książce znajdziemy też porady dietetyczne, ale szczerze mówiąc, jakbym szukała takowych to sięgnęłabym po ten typ poradników. Nie mówię, że jest tutaj to zbędne, bo to jeden z niewielu plusów tej pozycji, ale po co kupować taką książkę dla kilku takich porad?

Ostatnim plusem jaki znalazłam w tej książce to ostatnie strony, a raczej to, co na nich znalazłam. Kate Hudson podrzuca nam listę swoich ulubionych książek podzielonych tematycznie: jedzenie i odżywianie, medytacja i uważność, fitness oraz ajurwedy. Ogólnie w książce znajdziemy różne listy 'składników, które...', ale to już jak pisałam, nie jest warte kupna poradnika o byciu kobietą, a kupna poradnika dietetycznego ;).

14 komentarzy:

  1. Czyli książka która sprzedaje się dzięki znanemu nazwisku autorki. Pwiedziałbym, że podziękuję ale nie czytam pozycji motywacyjnych z tych samych wzlędów co poradników.

    Pozdrawiam
    https://ksiazki-czytamy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie byłam fanką poradników czy książek o motywacji pisanych przez celebrytów,dlatego odpuszczam, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. No i co ja mam Ci napisać, kiedy mi się ta książka podobała bardzo a Tobie nie?
    W sumie chyba nic nie muszę pisać, bo w końcu o gustach się nie dyskutuję ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. W sumie z paroma rzeczami się zgodzę
    Choć teraz myślę, że wszystko co znane połączone jest w jednej książce. Zamiast powiedzmy szukać informacji w różnych książkach, to tutaj dostajemy wszystko w jednym. Jest przesyt ze zdjęciami, ale czy to, aż tak złe? Każdy z nas jest inny, szanuje twoje zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzialam na kilku blogach ale dalej mam mieszane uczucia.. takie ot..obyczajówka. Zapiszę sobię, gdyby ze mną było już źle po fantastyce ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam o niej na kilku blogach odległe recenzje i chyba sama się skuszę i zobaczę, czy mi się spodoba, czy też nie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi z kolei podobały się zdjęcia autorki w poradniku i jej rady na jej własnych doświadczeniach i dlatego poradnik mi się spodobał. Nie miałam też problemu z wypełnieniem pól myśli czy testów ;) Ale na rynku jest wiele innych poradników i nie każdy każdemu musi przypaść do gustu ;)

    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie lubię poradników, więc nie sądzę, żeby akurat ten był jakimś wyjątkiem, żeby mi się spodobać...

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie jestem fanką poradników, nie przemawiają do mnie ;)
    Book Beast Blog

    OdpowiedzUsuń
  10. Jakoś ta książka w ogóle mnie nie interesowała, więc nic nie stracę :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Czeka już na swoją kolej na mojej półce.

    OdpowiedzUsuń
  12. Uwielbiam Kate Hudson, ale ta książka mnie również zawiodła :/

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie bardzo do mnie przemawiał w dniu premiery, do teraz nic się raczej nie zmieniło :|

    OdpowiedzUsuń