środa, 27 grudnia 2017

Wywiad #1 Dominika Smoleń

Witajcie!
Dzisiaj coś nowego, coś dla odmiany! Mój pierwszy wywiad z autorką. Los tak chciał, że trafiło na młodą polską dziewczynę ze śląska. 
Panie i Panowie zapraszam na wywiad z Dominiką Smoleń, autorką książki "Cena naszych pragnień" oraz "Biegu do gwiazd", który swoją premierę będzie miał w przyszłym roku. 


ZW. Coś klasycznego. Cukrzyca nie jest popularnym motywem w literaturze, szczególnie wśród młodego pokolenia autorów. Ty jednak postanowiłaś połączyć to z chorobą, która często towarzyszy osobom borykającym się z różnymi chorobami, szczególnie tymi nieuleczalnymi. Skąd taki pomysł?

DS: Sama jestem chora na cukrzycę i widzę różne przypadki zachowań wśród ludzi, którzy na nią chorują. Wielu z nich cierpi przy okazji także na depresję, co potwierdzają wyniki badań z wysokim wskaźnikiem ryzyka dla osób, które chorują na coś przewlekłego, jak właśnie cukrzyca. Co więcej, podobno same wahania cukru sprawiają, że „słodziak” może mieć wahania nastroju i czuć się po prostu źle.
Nie łączyłam więc niczego, czego nie byłabym w swoim życiu świadkiem – a takiego połączenia byłam nie raz. Historia Ady jest mi bliska, bo pokazuje, co mogło mnie spotkać, gdybym nie miała wokół siebie wsparcia bliskich. Nie jest łatwo, bo nigdy nie jest, ale zawsze staram się robić wszystko, żeby nie znaleźć się w takim dołku, jak właśnie bohaterka mojej książki.



ZW: W myśl stwierdzenia, że każda historia została już opowiedziana. Czy sądzisz, że Twoja książka i zawarta w jej historia może być porównywana do jakiegoś innego dzieła?

DS: Kurczę, książek o depresji jest cała masa – jestem pewna, że ktoś by mógł znaleźć jakieś porównanie do tego wątku, chociaż mi akurat nic do głowy nie przychodzi. Natomiast motyw choroby, jaką jest cukrzyca, jest bardzo, ale to bardzo rzadki, bo ja jeszcze się z tego typu powieścią nie spotkałam. Za to jest masa poradników, ale ustalmy – moja książka raczej nie ma wiele z nimi wspólnego, gdyż to raczej pozycje o tym, co robić, żeby wyleczyć się z cukrzycy – a przecież tej choroby nie da się wyleczyć, przynajmniej teraz, bo medycyna ciągle się rozwija.

ZW: Jesteś studentką prawa, wszyscy wiemy, że jednak na tym kierunku zazwyczaj jest mało czasu na życie prywatne. Szczególnie na początku. Jak to jest z Tobą?


DS: Powiem tak – staram się jakoś zaplanować swój czas wolny. Nie byłabym w stanie tylko się uczyć, a studiowanie prawa, jest chyba takie, jak studiowanie innych kierunków: najtrudniej jest przed sesją (wkuwanie na pamięć wszystkich ustaw i przepisów potrafi być dołujące), a także przed kolokwiami (ale one na szczęście nie zdarzają się co tydzień). Czasami (wiadomo) jest coś kosztem czegoś - np. dokończę pisać rozdział, a czytanie jakiegoś fragmentu z podręcznika zostawiam sobie na przerwę przed zajęciami, ale jakoś daję radę. Nie potrafiłabym zrezygnować z rzeczy, którą kocham. Chyba prędzej bym już zrezygnowała z prawa. Szkoda, że w Polsce ciężko się utrzymać z pisania książek…

ZW: Głównym motywem powieści jest nagła zmiana głównej bohaterki (Ady), czy uważasz, że jeden miesiąc jest wystarczającym czasem na tak drastyczną zmianę stylu życia i samej siebie i nauczenia się w nim poruszać jest realne? Czy wyjdzie to w pełni naturalnie? Czy obawiasz się, że czytelnik może mieć wątpliwości co do zmiany jaka zapewne zajdzie w Adzie?

DS: Ada podejmuje wyzwanie, ale cały czas targają nią różne wątpliwości. Nie będę zdradzać tego, jak potoczą się jej losy, więc będę mówić bardziej hipotetycznie. Miesiąc to na tyle mało czasu, że na jej miejscu zechciałabym spróbować, ale na tyle dużo, żeby kilka rzeczy wyjaśnić i przekonać się, czy wszystko jest takie złe, jak myślałam. Wiadomo, miesiąc byłby dopiero początkiem, gdyby zdecydowała się na zmiany, albo pięknym końcem, gdyby spełniła wolę babci i zechciała biec do gwiazd. Dziewczyna nie ma nic do stracenia i właśnie to chciałam ukazać – że czasami trzydzieści dni może zmienić wszystko, a czasami nic. Co zadecyduje Ada? Musicie się przekonać sami! „Bieg do gwiazd” będzie miał premierę w lutym 2018 roku i mam nadzieję, że będziecie jej wyczekiwać!

ZW: Zbudowałaś otoczenie głównej bohaterki jako grono nieświadomych zagrożeń ludzi. Ludzi, którzy stereotypowo myślą, ludzi z grona tych, którzy uważają, że na cukrzycę można zachorować przez czekoladę... Dlaczego? Świadomość wśród ludzi stale rośnie, a Adzie chorobę zdiagnozowano jako dziecku. Jak to się stało, że żyje w towarzystwie ludzi nieświadomych?

DS: Czy ja wiem, czy zbudowałam jej takie otoczenie… Bardziej takie stereotypy obalałam w trakcie, gdzieś pomiędzy wersami, bo chociaż bohaterowie z otoczenia głównej bohaterki mało o cukrzycy wiedzieli, to jednak nie odsuwali się od niej, myśląc, że się zarażą. Kilka razy podkreślałam też to, że Ada nie wiedziała, dlaczego zachorowała na cukrzycę – przy typie I nie ma diagnozy typu starość, otyłość, problemy zdrowotne. Ona atakuje nagle i póki działa jeszcze pięćdziesiąt procent trzustki, nie daje ona żadnych objawów. Każde reagowanie jest już więc zbyt późne – nic nie zmienia, nic się nie da uratować.
Ale myślenie, że cukrzyca jest zaraźliwa i zachorowało się na nią od zjedzenia czegoś słodkiego, albo wręcz od tego, że chyba cały czas musiałam jeść coś słodkiego, jest bardzo częste. Spotkało mnie to w szkole podstawowej, moje przyjaciółki (także chore na cukrzycę) także miały takie sytuacje. Nie opisywałam ich w „Biegu do gwiazd” tak typowo wprost, ale zachowaniem innych bohaterów, którzy po prostu blisko Ady byli, chciałam udowodnić, że są to stereotypy. Nikt od tego nie zginął, nikt od tego nie zachorował, nikt od tego nie cierpiał.

ZW: Czy zdradzisz co znalazło się w tym liście od babci, przez który Ada postanawia się zmienić?

DS: Trzydziestodniowe wyzwanie – więcej zdradzić nie mogę, gdyż kilka osób mi mówiło, że ten list jest tak wzruszający, że potrzebowały wtedy chusteczki higienicznej, żeby sobie poocierać łzy. Nie chcę tego nikomu odebrać – bo nawet, jeśli istnieje chociaż mała szansa na taką reakcję, to wolę się wstrzymać. Sama najbardziej lubię wzruszające momenty, więc nie chcę, żeby ktoś mnie zabił za spojler!

ZW: Słyszałam, że wydawca już oczekuje decyzji o kolejnym tomie historii Ady, tak więc zakończenie tego tomu jest otwarte? Czy z góry zakładałaś, że ta książka będzie miała kontynuację?
DS: Jeszcze nie oczekuje, ale jak będzie się książka dobrze sprzedawać, to wydawca powiedział, że chętnie drugi tom wyda – jeśli oczywiście go napiszę. Kiedy pisałam „Bieg do gwiazd” nie zakładałam pisania kontynuacji. Teraz, gdybym miała się jej podjąć, pisałabym ją oczami innego bohatera – Leny, albo Łukasza. Zobaczymy, czy się na to zdecyduję. Najbardziej motywujące do pisania będą oczywiście opinię czytelników i to od nich zależy, czy będę tworzyć drugi tom „Biegu do gwiazd”, czy raczej całkiem inną historię. Kilka mam oczywiście w zanadrzu!

Pytania od moich czytelników, oczywiście nie wiedzą komu je zadaję. Zadali pytania troszkę w ciemno, zadali pytania młodej, polskiej autorce, która niebawem wyda swoją książkę.

ZW: Jest wiele osób, które piszą do szuflady. Spora część z nich ma już skończone książki w swoich „szufladach”. Czy warto próbować? Jak to się stało, że wydałaś swoją pierwszą książkę („Cena naszych pragnień”)?


DS: Warto próbować – zawsze warto. Skoro już mamy coś napisane, to dlaczego by nie spróbować tego wydać? Mnie do tego motywowały moje przyjaciółki, żebym się skusiła i podesłała „Cenę naszych pragnień” do wydawcy. Tak właśnie trafiłam na Wydawnictwo Lucky – które nie dosyć, że chciało wydać mój debiut, to jeszcze w całości pokryło koszty z nim związane. Byłam w miłym szoku, bo nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy! Do dziś pamiętam ten piękny moment, kiedy napisał do mnie pan Robert z informacją, że chce wydać moją książkę na takich warunkach. Ogólnie „Cenę naszych pragnień” napisałam w wieku 16 lat, ale wydałam w wieku 18 – trochę więc sobie i tak w szufladzie poleżała. Dlatego dużo osób mi pisze, że „Bieg do gwiazd” jest też o wiele lepiej napisany i bardziej dopracowany: nic dziwnego, to cztery lata różnicy i cztery lata rozwoju warsztatu.
Wydawnictw na rynku jest sporo: wystarczy się odważyć i do niech napisać. Do tych dużych, ale też szczególnie do tych mniejszych. No i oczywiście nie w e-mailu grupowym, tylko pojedynczo! W końcu każdy wydawca ma jakieś swoje wymagania, chociażby do tego, czy woli .pdf czy .doc. Trzeba to respektować.

ZW: Jedna z moich czytelniczek zadaje pytanie z tematyki tych finansowych. Jej marzeniem jest zostać pisarką. Czy według Ciebie jest szansa się z tego utrzymać w Polsce?

DS: Niektórzy dają radę się utrzymać, ale to są sławne postacie, o których często piszą media, które często wypuszczają coś na rynek i często robią jakieś sensacje. Jak mówiłam wcześniej: według mnie zawsze tych pieniążków będzie brakować, jeśli nagle nie wyda się kilku bestsellerów pod rząd, a szanse są na to malutkie. Dlatego ja studiuję prawo, żeby mieć coś oprócz pisarstwa. Mam nadzieję, że uda mi się mieć dwa te zawody i jakoś je ze sobą godzić. Jak na razie daję radę!

ZW: Jak widzisz polski rynek wydawniczy? Jak to wygląda w Twoich oczach jako osoba świeża w biznesie? Co prawda planujesz rozpocząć swoją pracę w dziale PR. Jednak może jesteś w stanie opisać nam swoje doświadczenia i emocje? Szczególnie te, które towarzyszące CI po premierze pierwszej książki? I te teraz, kiedy zbliża się termin premiery „Biegu do gwiazd”? A może coś szczególnie Cię zaskoczyło? Jakieś zabawne sytuacje?

DS: Jestem recenzentką na Książkowirze od wielu, wielu lat, więc dla mnie rynek wydawniczy nie jest tak do końca świeży, gdyż pomagałam w promocji wielu tytułów powieści, naprawdę. Chciałabym rozpocząć pracę w wydawnictwie – niekoniecznie w dziale RP – ale zobaczymy, jak to będzie. Na razie jestem w fazie składania CV i rozmów z pracodawcami. Może coś do czasu opublikowania tego wywiadu się zmieni, ale to nowe informacje na pewno będziecie mogli zobaczyć na moim fanpejdżu, gdyż pewnie bym się tym wszystkim pochwaliła. Nie będę więc opisywała polskiego rynku wydawniczego, bo opisałabym go bardziej jako recenzentka niż autorka. Mogę jednak powiedzieć, że przy okazji premiery mojej pierwszej książki czułam ciekawość, radość, a także wiele innych pozytywnych emocji. Tak jest też teraz, w przypadku „Biegu do gwiazd”. Kiedy biorę po raz pierwszy do ręki swoją powieść, czuję po prostu szczęście – którego naprawdę nie da się opisać. Oprócz tego jest tak samo zniecierpliwienie, bo wiele rzeczy wymaga naprawdę wielu tygodni, a czasem miesięcy pracy. Nie jest to takie łatwe, kiedy czekasz, a chciałabyś już widzieć efekty! No ale warto czekać, naprawdę!

Na zakończenie:

ZW: Opowiedz może coś o sobie? Z jaką osobą może kojarzyć cię potencjalny czytelnik?

DS: Z szaloną gadułą, której wszędzie pełno! Uwielbiam wyzwania i uwielbiam książki, więc jeśli spotkacie mnie gdzieś na Targach, albo nawet na ulicy, możecie śmiało do mnie podejść i pogadać właściwie o wszystkim. Ale musicie być pewni tego, że polecę Wam przynajmniej jeden tytuł jakiejś powieści do czytania – bo przecież coś z tej rozmowy musicie także wynieść, co nie?

ZW: W jaki sposób zachęciłabyś ludzi do sięgnięcia po „Bieg do gwiazd”?

DS: Powiedziałabym, że dotychczasowe opinie, które dostaję od blogerów książkowych, mówią same za siebie. Wielu z nich twierdzi, że moja książka jest poruszająca i wzruszająca, część z nich miała po niej kaca, a jeszcze inni nie pamiętali o tym, że gotuje im się obiad i powinni go pilnować. Jeśli chcecie zweryfikować te teorie – śmiało sięgnijcie po „Bieg do gwiazd”. Jestem pewna, że nie będziecie żałować!


12 komentarzy:

  1. Fajnie się czyta ten wywiad, a jeśli chodzi o autorkę to nie znam jej twórczości. Może kiedyś trafię na jej książkę [lub książki], ale raczej tak przy okazji.

    Pozdrawiam
    https://ksiazki-czytamy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny wywiad, aż mam chęć przeczytać wspominaną książkę. Bardzo pozytywna osoba.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajny wywiad! :) Bardzo miło się to czyta.

    Pozdrawiam,
    Luna Fisher

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy wywiad, naprawdę fajnie się czytało, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam ani autorki ani jej książek. Sama nie wiem, czy sięgnę po jej dzieła.
    Co do wywiadu - świetne zadajesz pytania :) chce więcej :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo podoba mi się Twój wywiad i ciekawe pytania. Autorki nie znam i póki co nie mam zamiaru sięgać po jej książki;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Koniecznie muszę książkę przeczytać, bo czuję, ze będzie mi niezmiernie bliska :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawy wywiad :-) Mam w planach książkę autorki :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale piękny wywiad! Książek pewnie nie przeczytam, ale naprawdę podobały mi się zarówno pytania, jak i odpowiedzi :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Autorki nie znam, ale przyznaję że temat cukrzycy faktycznie nie jest zbyt popularny. Autorka wydaje się przemiłą osobą :)
    Book Beast Blog

    OdpowiedzUsuń
  11. Kojarzę autorkę, bardzo bardzo ciekawy wywiad, czytało mi się go naprawdę przyjemnie, jestem ciekawa twórczości autorki :)

    Pozdrawiam ciepło,
    Sara z Pełna kulturka

    OdpowiedzUsuń