niedziela, 31 grudnia 2017

Grudzień w kinie

Witajcie!

Dzisiaj troszkę luźniejszy post o tym co oglądałam na wielkim ekranie w grudniu. Było tego sporo, a niektóre z nich widziałam więcej niż raz. Chwała karcie Unlimited w Cinema City!


Tak, kolejna reklama na moim blogu, ale do tego się przyzwyczajcie bo taki post będzie co miesiąc! Na bieżąco o tym co oglądam w kinie na moim Facebook'u.


Pierwszym filmem jaki wam opiszę będzie "Liga sprawiedliwości" i zaznaczę, że już na pierwszej scenie dowiedziałam się, że brakuje mi kilku filmów. No cóż, wcześniej nie miałam tej karty! Jednak nie o tym dzisiaj. W filmie bardzo nie polubiłam się z Batmanem, miałam wrażenie, że pięciu superbohaterów jest niczym w porównaniu z siłą i mocami Supermana, przecież on może wszystko zrobić sam... ehh. Podobała mi się zarówno wizualnie jak i ogólnie postać Wonder Woman i chyba zacznę czytać o niej komiksy (dlaczego one są tak drogie?!), a na koniec Flash był uroczy i zabawny (mam już jego figurkę Funko Pop!) ❤. Ogólnie podczas filmu poznałam jeszcze 2 bohaterów, nie licząc tych złych no, ale oni jakoś tak nie wzbudzili we mnie większych emocji. Cały film był spoko. Nie jest to jakieś arcydzieło, ale nie od dziś wiadomo, że wolę filmy Marvela!

A skoro już o nich mowa to...

Byłam na ich kolejnym filmie. "Thor: Ragnarok".
Kolejny film o historiach jednego z nordyckich bogów. Thor, bóg piorunów! Oczywiście nie mogło również zabraknąć tam słodkiego Lokiego, boga psot! W tym filmie poznajemy również Helę, bogini śmierci (wzorowaną na nordyckiej bogini śmierci Hel). Od samego początku mnie intrygowała, a polubiłam ją w momencie jak oglądałam pierwszy zwiastun. Film pełen humoru! Akcja się dzieje! Wyszłam z niego z uśmiechem na ustach przypominając sobie co kolejne zabawne sceny! A! I Hulk się znalazł.

Następnie coś, co na 100% znajdzie się na mojej liście TOP 5 najgorszych filmów tego roku.

"Morderstwo w Orient Expressie". Po prostu tragedia! Brzydkie ujęcia. Detektyw Poirot, który jest parodią samego siebie i Sherlocka. Wszyscy inni bohaterowie, którzy nie są praktycznie przedstawieni. Jedyne co było znośne w tym filmie to kostiumy bohaterów. Moim zdaniem najlepszą rolę w tym filmie miał Johny Deep, jakoś tak od momentu morderstwa. Widz nie znający historii nie miał szansy na rozwikłanie tej zagadki ponieważ film ukrył najważniejsze elementy układanki. Moment kiedy zagadka zostaje rozwiązana przyjęłam jako takie no ok, spoko. Dlaczego? Bo najważniejsza (dosłownie) informacja została zatajona. Niestety, ale dobry kryminał pozwala widzowi rozwiązać zagadkę dopiero pod koniec filmu/serialu dając wcześniej malutkie wskazówki. Tutaj nie było nic. Ja dziękuję.

Gwiezdne Wojny: Ostatni Jedi
Zacznę od tego, że film był po prostu PIĘKNY! Te sceny! Te ujęcia! Ten milion tysięcy zakończeń i "wygaszeń" widza! One były pięknie nagrane. Jeżeli chodzi zaś o ilość zakończeń i punktów kulminacyjnych w filmie to... no było ich o kilka za dużo. Szłam jednak do kina już z wizją tego, że taki grzech został popełniony więc nie szykowałam się do wyjścia po trzecim zakończeniu tylko czekałam na te kolejnych sto. Powiem wam również to, że pokochałam postać Luke'a! Albo raczej ten żartobliwy charakterek, który aktor mu przekazał. Było to bardzo przyjemne i w sumie odebrałam to jak coś naturalnego dla bohatera. Jest on bohaterem moich trzech ulubionych scen tego filmu! Ogólnie rzecz ujmując nie mam co się czepiać gry aktorskiej, bardzo mi się podobała. Poznajemy historię Bena Solo i jesteśmy w stanie zrozumieć jego decyzje i dlaczego stał się tym "złym". Spora część filmu poświęcona jest więzi, która łączy Kylo Ren oraz Rey. Widzimy ich wzajemne zależności i jakie podejmują przez to decyzje. Konflikt wewnętrzny jaki targa Kylo jest o wiele bardziej wiarygodny niż ten, który był w Anakinie. Ogólnie muszę przyznać, że wszystkie postacie z tej części kolejnej trylogii z uniwersum SW były mądre. One myślały! Jak nic w ekipie byli RPG'owcy. Na film wybrałam się 2x i zapewne powinnam raz jeszcze, żeby w pełni ogarnąć to wszystko co tam się wydarzyło.

Na koniec wisienka na torcie! Istny król! Kupił moje serce! muszę iść na ten film jeszcze raz! I jeszcze... i może raz jeszcze...

Może ktoś z was kojarzy postać jaką był P.T. Barnum. Ja jej nie znałam. Zobaczyłam zwiastun podczas reklam w kinie przed innymi filmami i już wiedziałam! To jest to! Musical! Biografia! Intrygująca postać! Muszę na to iść! Poszłam. Pójdę jeszcze raz, może dwa, ewentualnie trzy. Do zarzucenia twórcom mam tylko to, że momentami komputer aż bolał w oczy. Jak to w musicalach bywa tańcu i śpiewu nie mogło zabraknąć. Jak piosenki zajeżdżały troszkę filmami Disney'a (mi to nie przeszkadza, ich też kocham) tak choreografie były wręcz genialne! Kocham! Kocham! Kocham! Historia jaką widzimy na ekranie przedstawia nam losy mężczyzny z biednego domu, który żeni się z bogatą kobietą. Początkowo ich życie nie jest tak kolorowe, ale jak Barnum osiąga kolejne sukcesy w swoim (wtedy) dziwnym pomyśle to zaczyna zatracać swoje pierwotne marzenia. Pieniądz zaczyna rządzić jego życiem. Historia bohaterów momentami jest bardzo smutna, potem radosna i zabawna. Każdy z bohaterów dzięki Cyrkowi zyskuje nadzieję na lepsze życie, czy aby na pewno? Główny bohater podejmuje wybitnie ryzykowne decyzje w swoim życiu, ma szczęście ze swoją żoną, która poszłaby za nim nawet w ogień! Zakochałam się w tym filmie!

Na tym zakończę ;).

10 komentarzy:

  1. Jak wiesz mieszkam w dość małej miejscowości i nie chce mi się dojeżdżać całą godzinę [mniej więcej], do najbliższego kinoplexu dlatego filmy oglądam głównie na dvd albo innym nośniku gdy jest atrakcyjna cena. Myślę, że kiedyś kupię sobie ligę sprawiedliwych, najnowszego thora i oczywiście gwiezdne wojny. Ale nie spieszę się z tym ;)

    Pozdrawiam
    https://ksiazki-czytamy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja na razie podziękuję za kino ;) obiecałam dziecku, że razem pójdziemy wiec.. czekam na coś dla dziecka :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Z niecierpliwością czekałam na Gwiezdne Wojny i się nie zawiodłam, z Twojej listy mam zamiar obejrzeć Thora :-) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. W Grudniu odpuściłam kino ze względu na czas i trochę problemów, ale uwielbiam do niego chodzić. Świetny post.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jedyne co mnie zainteresowało to Morderstwo w Orient Expersie, ponieważ nie przepadam za produkcjami Marvela itp.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem bardzo ciekawa "Króla rozrywki" ale znając życie zanim ja się zbiorę do kina to przestaną go grać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja w sumie byłam tylko na Thorze i bardzo mi się podobał, teraz tylko czekać na Avengersów. :)

    Pozdrawiam,
    Luna Fisher

    OdpowiedzUsuń
  8. Thor wymiatał ! :) Mam tyle filmów do nadrobienia, że nie wiem kiedy uda mi się to zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też nie mam pojęcia kiedy nadrobię wszystkie możliwe filmy z tego roku... Zresztą kilka wydanych wcześniej też się znajdzie do nadrobienia :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Thora już widziałam, natomiast Ligę mam dopiero przed sobą, jestem ciekawa czy faktycznie mi się będzie podobało :)

    Pozdrawiam ciepło,
    Sara z Pełna kulturka

    OdpowiedzUsuń