sobota, 4 listopada 2017

Filmy, które doprowadziły mnie do płaczu

Witajcie!
Dzisiaj mam dla was kolejny luźny post. Nie będzie za długi, bo jednak raczej mało płaczę na filmach. Dlatego o tych kilku chciałabym wam opowiedzieć!

Filmy, które mnie po prostu rozbroiły. Płakałam na nich troszkę lub bardzo. Tak dla informacji, kolejność przypadkowa! Wrzucam w kolejności w jakiej znalazłam je na filmwebie.

1) Podaj dalej

Poznajemy tutaj historię ucznia, którego klasa dostaje zadanie domowe, takie wiecie, dodatkowe. Trevor jednak postanawia się zastanowić, jak uratować ten świat? I wymyśla program podaj dalej i zaczyna wprowadzać go w życie. Nic trudnego. Po prostu jak ktoś zrobi coś dobrego Tobie, Ty podaj to dalej. Zrób trzy dobre uczynki innym i nie bierz niczego w zamian, tylko niech podadzą to dalej. Wszystko pięknie, ale... Nie powiem nic więcej! Powiem wam, że na ostatnich sekundach filmu płakałam jak bóbr!
I osobo, która nie oddałaś mi tej książki. ODDAJ! Pół roku na nią polowałam....



2) Zanim się pojawiłeś

Film, którego przedstawiać nie trzeba. Film, który mnie rozbroił chociaż się tego nie spodziewałam. Nadal uważam, że efekt domina i płaczących w kinie kobiet miał na mnie ogromny wpływ... jednak nie mogę zaprzeczyć. Tak. Płakałam na tym filmie. Nie różnie się niczym od innych kobiet, które się poryczały na zakończeniu! Książkę planuję przeczytać niebawem, wtedy pewnie napiszę coś więcej i porównam jak mają się do siebie i co, i w czym było lepsze. I czy na książce się popłaczę? To też wam powiem :).

3) Oskar i pani Róża

Nie wiem czy wiecie, ale kocham Oskara! Uwielbiam tę książkę! Krótką, a jak dużo autor w niej zawarł. Chciałabym zaznaczyć, że film nie jest tylko pustą ekranizacją książki, ale bardzo dobrze uzupełnia informacje, o których Oskar siłą rzeczy nie mógł wiedzieć. Po tym filmie historia Oskara stała się pełna. Bez niedopowiedzeń. Wszystko jasne... no i oczywiście... mokro od łez! Film oprócz tego, że jest uzupełnieniem swojego pierwowzoru, to jest ładny wizualnie. Pomimo tego, że wszystko praktycznie dzieje się w szpitalu.


4) Koizora

Nie pamiętam już dokładnie tego filmu. Pamiętam jednak, że byłam bardzo przybita po nim. Oczywiście kilka łez mi uciekło podczas seansu. Ogólnie historia mocno umieszczona w realiach Japonii, co było tylko dodatkowym plusem. Nie próbowali tego na siłę zrobić amerykańskim filmem. Po prostu pokazali to jak wszystko się dzieje tam. Historia trudna i wzruszająca. Bardzo przygnębiające zakończenie, nie tego się spodziewałam! To bolało!


5) Mój przyjaciel Hachiko

Historia niektórym znana, inny uważają, że przesadzona, a jeszcze inni o niej nie słyszeli. Dla mnie jest to po prostu bomba emocjonalna! Hachiko to pies. Tak po prostu. Zwykły, zagubiony psiak, który znajduje sobie właściciela. Żyją sobie spokojnie. Do pewnego momentu...! Oczywiście nie zdradzę wam co się stało. Powiem tylko, że jest to historia oparta na faktach, a Hachi był tak cudownym psem, że doczekał się swojego pomnika w Japonii. Oczywiście mam w planach go odwiedzić (jak będzie mnie stać na bilet do Japonii, nie licząc życia tam przez kilka dni). Plany ogromne, ale możliwości chwilowo marne. Polecam! Nie oglądajcie go bez chusteczek!

Jak tak patrzę to skończyłam. Popłakałam się tylko na tych filmach. Nie mówię o filmach, podczas których było mi przykro. Na tych pięciu filmach płakałam. Tak po prostu płakałam. Jak na fakt, że za sobą mam ponad pół tysiąca filmów to mogę śmiało powiedzieć, że 1 na 100 filmów mnie wzrusza. Czy to źle?

Dajcie znać o jakich filmach chcielibyście poczytać następnym razem.

16 komentarzy:

  1. Nie oglądałam żadnego z nich, ale czytałam "Oskar i Pani Róża" i książka jest cudowna! <3

    Pozdrawiam!
    volusequat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie oglądałem tych filmów. W ogóle to mało oglądam, i jak już to są to jakieś bajki [głównie duetu Disney/Pixar], oraz kabaretony. Niby czasem trafią się jakieś filmy ale takie których premiera miała jakiś czas i są w niskiej cenie na dvd bądź blue-ray.

    Pozdrawiam
    https://ksiazki-czytamy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie oglądałam tych filmów, ale do płaczu doprowadziły mnie Trzy metry nad niebem i I wciąż ją kocham.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie nie filmy, a konkretne momenty w filmach doprowadzają do płaczu, jak np. Most do Terabithi, kiedy główny bohater dowiaduje się o śmierci przyjaciółki, zawsze muszę mieć wtedy chusteczki, pozdrawiam, Asia z ucztadladuszy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. „Podaj dalej” oglądałam i bardzo mi się podobał. „Za nim się pojawiles” jakos mnie nie ruszył. A „Mój przyjaciel hachiko” nie mam odwagi obejrzeć już od dobrych kilku lat.

    OdpowiedzUsuń
  6. Hachiko... kocham. Jeden z filmów w czasie których płakałam cały czas...

    OdpowiedzUsuń
  7. Część znam ale nie oglądałam :) Muszę nadrobić ! Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Podaj dalej i Koizora nie oglądała, ale na reszcie też płakałam :)
    Generalnie często zdarza mi się uronić łzy podczas czytania książek i oglądania filmów :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Oglądałam tylko "Zanim się pojawiłeś" :D
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Oglądałam tylko Hachiko, ale nie pamiętam, czy płakałam ;) reszty nie obejrzę ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja chyba najbardziej płakałam na "Liście Schindlera", ale "Zanim się pojawiłeś" też skradło mi kilka łez, "Oskara i Panią Różę"-czytałam, była cudowna.
    Book Beast Blog

    OdpowiedzUsuń
  12. Obejrzałam tylko "Zanim się pojawiłeś" po przeczytaniu książki. Fakt, byłam bardziej poruszona niż po sławnym "Pamiętniku" (ale ten prawie wcale mnie nie ruszył :-P)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie płakałam na żadnym, oprócz Hachiko, cudowny film *-*, a do Zanim się pojawiłeś to raczej był fajny, ale nie wzruszający, choć płakałam na końcu :D

    Pozdrawiam ciepło,
    Sara z Niesamowity Świat Książek

    OdpowiedzUsuń
  14. Hachico i Oskar i Pani Róża kocham te filmy, a Zanim się pojawiłeś chce obejrzeć, ale najpierw książka :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak sobie przypomnę jak płakałam na "Zanim się pojawiłeś" to głowa mała... chociaż bardziej chyba płakałam jak czytałam książkę ale na filmie oczywiście też!

    Pozdrawiam,
    lunafisher.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Na "Zanim się pojawiłeś" też ryczałam!

    OdpowiedzUsuń