wtorek, 19 września 2017

Pędzle w kieliszku

Witajcie!
Dzisiaj mam dla was recenzję książki, do której czuję bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony jest to książka pod patronatem uroczej Viktolandia za co bardzo dziękuję ♥!
Od razu powiem, że książka jest krótka, wydana bardzo dobrze, gruby papier i lekko sztywna okładka to coś co uwielbiam.
Jednak patrząc już na okładkę możemy spodziewać się historii alkoholika i ok, ale gdzie tutaj tytułowe pędzle?
Już teraz ostrzegam, że może polecieć hejt na tę książkę. Nie do końca bezpodstawny, ale też może wyjść odrobinę przesadzony. Zrozumiecie w trakcie czytania.

Tytuł: Pędzle w kieliszku
Autor: Patryk Beniamin Grabiec
Liczba stron:  176
Oprawa: miękka
Wydawnictwo: Novae Res



Już na samym starcie nie spodobała mi się dedykacja... Ja rozumiem, że autor chciał pokazać, że ma szacunek i jest wdzięczny swojej rodzinie, ale żeby od razu tak nijakie słowa pisać od dużej litery? Można było już imionami polecieć, ale cóż. To nie jest moja sprawa, a raczej kwestia preferencji.

Wiadomo, że większość z nas dobrze wspomina swoje dzieciństwo. Jednak nie zawsze tak jest. Nasz główny bohater Janek, dorastał pod ogromną presją ojca, co wpłynęło na jego życie w nieodwracalny sposób. Janek stał się alkoholikiem, który chyba często próbował z tym skończyć, gdyż podczas próby abstynencji słyszymy od jego przyjaciela "następnym razem", czyżby już rzucał picie wcześniej? Janek... jest to główny bohater, jednak napisany w tak odrzucający sposób, że był moment kiedy miałam ochotę po prostu odłożyć tę książkę na kiedyś tam. Po prostu jest to osoba, która przegrała życie. Wynajmuje mieszkanie za które nie płaci, traci kolejną pracę, pije kiedy tylko może i za każde pieniądze jakie ma, ściąga sobie kolejne partnerki na jedną noc, kocha się w mężatce z dzieckiem (kochankowie), ma przyjaciół którzy zamiast pomóc wolą dać pieniądze i tyle... mogłabym wymieniać jeszcze kilka takich faktów.. ale no cóż. Nie polubiłam się z Jankiem... niestety. Na prawdę chciałam dać mu szansę! Zaznaczyć jednak pragnę, że jak na tak słabą postać miewa przebłyski myśli, które zaliczam do grona cytatów wartych uwagi:

"To nie seks jest najbardziej intymny. To wspólne przeżywanie emocji, których często boimy się pokazać samym sobie."


Pominę postacie drugoplanowe, ponieważ tutaj mam również wiele do zarzucenia. Niestety. Nie pomagają głównemu bohaterowi tak na prawdę wyjść z problemów, a tylko je zamaskować.. bo po co pomóc komuś wyjść z nałogu skoro można załatwić kolejną robotę albo dać pieniądze?

Jest to jedna z nielicznych książek, gdzie błędy logiczne po prostu rzucają się w oczy. Człowiek wiedząc, że musi zapłacić za czynsz co robi? Idzie kupuje 4 KARTONY taniego wina i co? I na oko butelkę później nie ma już nic z nich i jest w stanie bez problemu iść do baru żeby napić się whisky... serio? Za co? Człowiek, który jest zwyczajnym parobkiem za marne 8 zł za godzinę...? To tylko taki luźny przykład bo było ich więcej...


"Czy to tak jest, gdy człowiek się zakochuje? Czy tak się czuje, gdy poznaje tę jedyną? Czy można w coś takiego wierzyć?"

Jak już wspomniałam, że zarabia 8 zł... drogi autorze, skoro już umiejscawiasz swoją historię w konkretnym kraju i w ogóle to albo proszę o prawdziwe dane ekonomiczne (na czas pierwszego wydania książki) lub po prostu unikanie tego typu liczb... obecnie najniższa krajowa to 13 zł/h. Co i tak, zarabiając 8 zł stać go na życie, mieszkanie i alkoholizm? Chyba przestaję się dziwić, że wyrósł z niego tak słaby człowiek.

Ostatnim moim zarzutem jest słownictwo bohatera. Serio? Rozumiem, że w domu był pod bardzo mocną presją, ale mimo wszystko. Jest to zwyczajny robotnik niższej klasy, bez ambicji i do tego alkoholik! Gdzie taki człowiek będzie używał tak wysublimowanych słów, że część czytelników odłoży w tym momencie książkę, żeby w google wpisać co ono właściwie oznacza? No coś tu jest nie tak...

No rozumiecie o co mi chodzi? Po prostu książka jest dość słaba... Chociaż znam kilka osób którym się spodobała...






27 komentarzy:

  1. Pierwszy raz słyszę o tej książce, ale jak widać nic nie tracę

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za ostrzeżenie mnie przed książką. Lubię czytać debiutantów ale tego akurat ominę ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwszy raz słyszę o tej książce. Autor też jest mi nieznany. Po twojej recenzji wnioskuję, że nie mam czego żałować jeśli chodzi o moje niedoinformowanie.
    Aczkolwiek bardzo ciekawa recenzja! :)
    Pozdrawiam x

    OdpowiedzUsuń
  4. Uch, rzeczywiście takiego Janka to bym sama nie polubiła, dlatego za książkę podziękuję D:
    #SadisticWriter

    OdpowiedzUsuń
  5. To kolejna negatywna ocena tej książki, z którą się spotykam... Nie czuję się zbytnio zachęcona niestety i chyba po nią nie sięgnę :-(

    OdpowiedzUsuń
  6. Tematyka interesująca. XXI wiek alkoholików jest więcej, mimo że trąbi się o tym od TV po internet. Jednak jak widzę, książka nie jest wysokich lotów. Rozumiem Twoje zdanie i nie uważam tego za hejt. Świetne zdjęcie z czekoladą ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Sama okładka odpycha, w sumie to nie wiem dlaczego, ale ma w sobie coś takiego, przez co ja bym po nią nie sięgnęła. Po twojej recenzji to już w ogóle. :)
    Niestety zdarzają się i takie książki, nic nie poradzimy na nie, jedyne co to stracić czas.

    Pozdrawiam ciepło,
    Sara z Niesamowity Świat Ksiażek

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam lepsze książki o alkoholikach, dlatego po tę nie sięgnę, choć jest krótka. Nawet w tym roku trafiła mi się lepsza pozycja na ten temat. Jeśli jesteś ciekawa, to mam na myśli "Ślepnąc od świateł" aut. Jakuba Żulczyka ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie czytałam tej książki, widzę, że nic mnie nie ominęło. Myślałam, że ta pozycja będzie bardziej optymistyczna? Tak, taka miałam nadzieję. Szkoda, bo to mogła być bardzo ciekawa lektura. A wychodzi na to, że opowiada o życiu pijaka, który nie zamierza nic z tym zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie spotkałam się dotąd z tym autorem i tym tytułem i w sumie nie wiem czy sięgać po tę książkę, niby temat ważny, ale jak wynika z tekstu pisarzowi nie za bardzo udało go dobrze opisać, choć, może z drugiej strony właśnie o to chodziło?
    Pozdrawiam, Asia z ucztadladuszy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Hmm nie spodziewałam się tak słabej oceny... A książka czeka na mojej półce...teraz chyba szybko po nią nie sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  12. Faktycznie pędzli w tytule nijak nie rozumiem. Raczej nie sięgnę po tą pozycję zwłaszcza po Twojej recenzji. Ale chętnie sama zobaczę tą iście dziwną dedykację, jak będę przypadkiem w księgarni.

    Pozdrawiam, Magda
    https://booksbymags.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękne cytaty, ale jakoś mnie do niej nie ciągnie :/

    OdpowiedzUsuń
  14. Czytałam sporo pozytywnych recenzji ale jakoś nie bardzo mnie interesuje...

    OdpowiedzUsuń
  15. Nigdy o niej nie słyszałam, ale chyba po nią nie sięgnę.
    Pozdrawiam,
    Ola z bloga pomiedzy-ksiazkami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Zrobiłaś mi smaka na dobra dużą milkę - najlepiej oreo <3 A po tej recenzji na pewno po książkę nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  17. Na całe szczęście jest cała masa lepszych pozycji w literaturze ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Słyszę o książce po raz pierwszy, ale i tak myślę, że nie jest to pozycja dla mnie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Brak logiki to coś okropnego. Jestem ciekawa, jak brzmi ta irytująca dedykacja, bo uwielbiam zwracać uwagę na dedykacje, choć te dobre :D
    Zapraszam do siebie na herbaciany konkurs z Muminkami.

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie, nie i jeszcze raz nie. To druga opinia o tej książce jaką czytam i absolutnie mnie ona nie zachęca!

    OdpowiedzUsuń
  21. W życiu nie słyszałam o tej książce, ale jakiś chyba nie żałuję, nie zawsze potrzebuje czytać wszystkie książki jakie wychodzą na rynek. Nie zachęca mnie w ogóle.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  22. Książki w planach nie mam, ale stanę w obronie autora w kwestii zarobków. To, że krajowa wynosi tyle i tyle, nie znaczy, że faktycznie się tyle zarabia. Wiem to z doświadczenia ☺

    OdpowiedzUsuń
  23. Coś czuję, że nie przypadłaby mi do gustu. :(

    OdpowiedzUsuń
  24. Szkoda czasu na słabe książki, dlatego na pewno po nią nie sięgnę. Jednak nie zgodzę się z Tobą, że za najniższą krajową nie da się wyżyć. Będąc samotną osobą spokojnie się da :D Może nie jest to najwyższy poziom, tacy ludzie nie jadają krewetek i kawioru, ale też nie chodzą głodni :)
    Pozdrawiam :P
    http://czytaniejestmagiczne.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. Spotkałam się z wieloma negatywnymi recenzjami tej książki i myślę, że do niej nie zajrzę.

    OdpowiedzUsuń
  26. Negatywne opinie nigdy nie zachęcają :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń