niedziela, 20 sierpnia 2017

Manwhore 1+

Ten moment kiedy nie wiesz jak zacząć...
Mam dla was dzisiaj recenzję drugiego tomu trylogii autorstwa Katy Evans. Recenzję pierwszego tomu, czyli Manwhore znajdziecie tutaj.

Wydaje mi się, że ta recenzja będzie krótka. Będzie ona taka z bardzo prostego powodu. Książka jest po prostu prosta ;). Nie wymagajmy od niej arcydzieła. Dla tych którzy wiedzą w jakim momencie kończy się pierwszy tom: ta recenzja będzie dla was jasna i rzeczowa. Dla tych, którzy nie czytali, polecam! Ta recenzja nie będzie spoilerem, ale może nie będzie w pełni zrozumiała.

Rachel... głupia Rachel... naiwna Rachel... tak łatwo tobą manipulować... ehh... no niestety. Jest wiele momentów w tej książce gdzie Sin (Malcolm) bawi się nią jak zabawką! Jednak przez około pół książki potrafiłam powiedzieć słowo "nie", tak później po prostu stałaś się zabawką, która tylko pozornie samodzielnie myślała. Rozumiem, że bohaterka czuje wyrzuty sumienia i w ogóle, ale no! Jak można tak bardzo pozwolić się sobą bawić? Miłość miłością, ale gdzie tutaj szacunek do samej siebie? Rachel... lubiłam cię w pierwszym tomie.

Malcolm... Saint... Sin... zraniona męska duma, co? Kobieta, którą się zainteresowałeś zrobiła coś nie tak? hm... tak... najlepiej zerwać wszelkie kontakty bez rozmowy! To zawsze jest męskie podejście do świata! Ogólnie postać Sina w tym tomie przypomina mi postawę obrażonego kocurka... tyle. Wie jak działa na kobiety więc się pobawi swoją biedną myszką... a mama mówiła nie baw się jedzeniem....

Książka ogólnie przyjemna, nie wymaga za dużo od czytelnika. Czyta się szybko i na pewno pobudza wyobraźnię... Moje wrażenia są bardzo mieszane. Strasznie zniekształcone po pozytywnej ocenie pierwszego tomu. Tutaj historia jest klasyczna, przewidywalna, mi to osobiście nie przeszkadza gdyby główni bohaterowie tak bardzo mnie nie denerwowali!

Chyba muszę zaznaczyć, że pierwsza połowa książki zdecydowanie bardziej mi się podobała, erotyczna jak to bywa w przypadku tego typu literatury, ale pozbawiona seksu. Czułam napięcie pomiędzy bohaterami, ale potem to już...

No i co ja mam napisać? Polecam pierwszy tom, ale drugi to co? Powiedzmy, że zrzucę winę na kompleks drugiego tomu... szkoda...

Pozdrawiam

PS. Wraz z Viktolandią zorganizowałyśmy zakładkowe rozdanie ;) >>KLIK<<

5 komentarzy:

  1. Manwhore+1 czytałam już jakiś czas temu, ale była to przyjemna lektura. Masz rację, historia jest prosta, jak w wielu tego typu powieściach. Pamiętam,że pierwszą część czytałam z pewnym wewnętrznym dystansem, ale jedynie z moich osobistych pobudek. Wiem, że opinie co do drugiego tomu są podzielone, więc nie dziwię się, że nie przypadł Ci do gustu.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie:
    www.znitkaoksiazkach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. No cóż... klątwa drugiego tomu :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam ani o pierwszym ani o drugim tomie... ale jestem ich ciekawa, może w niedalekiej przyszłości po nie sięgnę 😉 Pozdrawiam!
    https://wroclawianka-czyta.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi się bardziej podobał drugi tom od pierwszego. Chociaż kocham obie te książki! Szkoda, że Tobie nie spodobał się tak jak mi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Też mam słabą reakcję do drugiego tomu.. szczerze? Nudziło mi się! Pierwszy tom był dla mnie świetny, tutaj jednak przy tej pozycji się zawiodłam :/

    OdpowiedzUsuń